poniedziałek, 17 kwietnia 2017

O tym jak tolerancja zanika

Pisze posta na fali natchnienia. Właśnie uczestniczę w dyskusji, która mi udowodniła, jak jesteśmy nietolerancyjni. Przeraża mnie to co ludzie piszą, a zazwyczaj piszą co myślą.
Dyskusja wynikła pod jednym z postów na Facebook'u, o tematyce niespotykanych imion. Cóż zabrałam głos, bo jako mama dziewczynki o oryginalnym i jedynym takim imieniu w Polsce, mam co napisać. Alekta, bo na dźwięk tego imienia rozgorzała dyskusja.
Mój komentarz:
" Moja córcia ma oryginalne imię, ale dbaliśmy o to by było łatwe i proste. Dodatkowo prosiliśmy o opinię Radę Języka Polskiego. Alekta, bo takie imię otrzymała córcia jak do tej pory nikomu nie sprawiło trudności i budzi zachwyt. A my wołamy na nią zdrobniale Ala "

Spodziewałam się negatywnych komentarzy, ale to co przeczytałam, wręcz mnie zaszokowało. Na ten przykład dowiedziałam się, że nie mogę zwracać się do córki Ala, bo ona nie ma tak na imię tylko Alekta, a po za tym Ala to zdrobnienie tylko do imienia Alicja. Hmm... Czyli Kasie, Ole, Izy, i tym podobne zdrobnienie też nie powinny być używane? A po drugie, nigdzie nie widziałam, by to zdrobnienie podlegało pod jedno imię, więc raczej mogę używać.
Kilka komentarzy wywołało uśmiech na mojej twarzy, bo kojarzy się komuś z "parabankiem i gotówka od ręki", cóż moja chrzestna mieszkająca w Szwecji dostaje emeryturę za pomocą programu Alekta :) Ale żartuje, że to nasza córeczka wysyła jej emeryturę.
Bardziej zdziwiły mnie teksty "Biedne dziecko", "Alekta? Przykro", "Maskaryczne", cóż wasze zdanie, ale widać, że ludzie z góry oceniają.

Po moich obserwacjach widzę, że dla wielu osób coś nowego, niespotykanego oznacza największe zło. Uważają, że trzeba to zadeptać, zniszczyć i zgnoić. Ale co najśmieszniejsze, to nie dzieci wyśmiewają najbardziej imiona, a ich rodzice, a one idą tylko za przykładem. dzieci uczą się tolerancji i kultury od nas samych.

Nie jestem zbyt dumna, ale mieszkam na dzielnicy, gdzie najwięcej jest patologicznych rodzin i to co widzę i słyszę przechodzi wszelkie pojęcie. Małe dzieci, które klną lepiej niż szewc, i straszą kolegami taty (tata nie bo on odbywa karę w więzieniu), plują i biją. A skąd uczą się tych zachowań? Z domu. Tak samo z naśmiewaniem imion, jak rodzic nie wyśmiewa, to i dziecka nauczy tej tolerancji.

W sklepie, zaobserwowałam sytuację, że dziecko powiedziało do mamy "Patrz jaka gruba świnia", pokazując na puszystą dziewczynę, która słysząc te słowa, spojrzała na matkę chłopca wymownie. Ja w tej sytuacji wytłumaczyła bym, że po pierwsze nie ładnie tak mówić i obrażać ludzi, a Panią ma przeprosić. Ale nie TA matka: "Co się Pani tak patrzy? Spasła się Pani, a synek to tylko zauważył". Aż mi ręce i cycki opadły. I powiedzcie, skąd takie dziecko ma się uczyć kultury?

Drugi przykład. Wracałam ze spaceru z Alą i teściową. Teściowa ma problemy z nogą i chodzi o lasce i utyka. Idąc przez naszą ulicę, chłopak na oko 11 letni, rzucił w nią kamieniem i zaczął wrzeszczeć "Kaleka". Trochę mu mina zrzedła, jak zagroziłam, że porozmawiam z jego mamą i weszliśmy do sąsiedniej bramy. Ale po rozmowie z mamą stwierdziłam, że nic nie uradzę, bo matka tylko powiedziała, coś w stylu "Niech pani nie zmyśla, bo mój synek jest grzeczny"

Wiele sytuacji jeszcze widziałam, a szczególnie na podwórku. zazwyczaj szablon jest taki: Dziecko zachowuje się nieładnie - rodzic głaszcze po główce i nagradza

Zaczynam coraz bardziej obawiać się społeczeństwa. Bo to my tworzymy nowe pokolenie i my uczymy kultury, której części osób brakuje.

A jak wy uważacie? Czy też myślicie, że jesteśmy coraz mniej tolerancyjni i kulturalni?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz